Huston to obecnie dziesiąta drużyna w swojej konferencji. Po pietnastu rozegranych spotkaniach ich bilans to (8-7). U siebie do tej pory wygrali sześć z siedmiu spotkań przegrywając tylko raz z liderem tej konferencji czyli Oklahomą. Główny prym w tej drużynie wiodą K.Martin 18.4 pkt , K.Lowry 16.7 pkt oraz 8.6 asyst i L.Scola 15.5 pkt. Zarówno Scola jak i Lowry wraz z Delambertem bardzo dobrze spisują się również w walkach na tablicach o zbiórki w tej statystyce zajmują szóste miejsce na trzydzieści drużyn. Zapewni drużyna ta nie jest tak dobra jak jeszcze kilka lat wcześniej gdzie TMac wraz z Mingiem grali rewelacyjnie ale stać ich na dobra solidną koszykówkę. Szanse na podreperowanie swojego bilansu dostaną już dziś w spotkani z San Antoni Spurs. Drużyna San Antonio po raz ostatni sięgnęła po mistrzowski tytuł w 2007 roku pewnie pokonując rewelacyjne Cleveland 4:0. Od tego czasu nowych pierścieni mistrzowskich na palcu brak. Co sezon SA ma pecha bo w ważnym momencie ze składu wypada im ważny gracz a w przypadku skróconego obecnego sezonu utrata najlepszego strzelca jakim jest Manu Ginobili na 2 miesiące (złamanie ręki) może okazać się bardzo istotnym elementem w walce o najlepsze miejsca w konferencji przed play offs. Na chwilę obecną San Antonio po szesnastu rozegranych spotkaniach zajmuje czwarte miejsce w swojej konferencji z bilansem 10-6. O ile u siebie grają bardzo dobrze (bilans 9-1) to wyjazdy są piętą achillesową podopiecznych Grega Popovicha. Na wyjazdach udało im się wygrać zaledwie raz doznając również pięciu porażek. Ostatni ich mecz zakończył się zwycięstwem San Antonio po dogrywce (mecz rozgrywany był w San Antonio) . Dzisiejszy mecz powinien być wyrównany z lekkim wskazaniem z Houston. Atut własnej hali przy tak wyrównanych drużynach jest dość ważnym aspektem.
I ponownie nie będę oryginalny z analizą jaką wybrałem ponieważ zapewni kilka osób wybierze ten mecz. Będzie to jeden z trzech pojedynków NBA jakie zaplanowane są na dzisiejszą noc. Będzie to konfrontacja Utah Jazz z Dallas Mavericks. Dość ciekawy pojedynek z racji tego że oba zespoły są w dobrej formie. I jest to w pewnym sensie zaskoczenie dla kibiców NBA. Szczególnie postawa gospodarzy zasługuje na sporą uwagę. Kadra zespołu nie jest jakaś rewelacyjna. Tylko dwaj zawodnicy przekroczyli barierę 11 punktów na mecz. To świadczy o tym że drużyna ta nie należy do tych co wiele pkt w meczu zdobywają. Tymi zawodnikami są którzy zasługują na uwagę są A.Jefferson 18.0 pkt oraz P.Millap 15.9 pkt. Po trzynastu spotkaniach zespół z Utah zajmuje drugie miejsce w swojej konferencji z bilansem 9-4. Swoje bardzo wysokie miejsce zawdzięczają bardzo dobrym występom na swoim parkiecie. Na osiem spotkań u siebie wygrali siedem przegrywając raz z Lakersami po dogrywce. Dziś ich rywalem będzie drużyna z Dallas. Zawodnicy z Teksasu to mistrz NBA z poprzedniego sezonu. Przed obecnymi rozgrywkami poważnie się osłabili. Pozbywając się kilku dość ważnych graczy. Największą stratą było oddanie podpory defensywy Tymona Chandlera do NYK. Spore rotacje w zespole sprawiły że zespół potrzebował trochę czasu zanim to wszystkie tryby w zespole się zazębią. Gdy wydawało się że już wszystko zaczyna się krystalizować. Przytrafiły im się dwie porażki z drużynami z Los Angeles. Na domiar złego w ostatniej akcji meczu z Lakersami V.Carter który zaczął grać coraz lepiej podkręcił sobie kostkę i wrócił do Dallas na badania. Swojej wyprawy do miasta aniołów nie będzie dobrze wspominał również najlepszy zawodnik Mavericks czyli D.Nowitzki który złapał jakieś przeziębienie które ewidentnie przeszkadza mu w dobrej grze. Drużyna gości po piętnastu rozegranych spotkaniach z bilansem 8-7 zajmuje dziesiątą pozycję w konferencji. Jeśli chodzi o spotkania wyjazdowe to z siedmiu spotkań wygrali zaledwie dwa. Patrząc jak dobrze spisuje się Utah u siebie i patrząc na problemy kadrowe w Dallas myślę że gospodarze powinni wygrać z mistrzem NBA.
Nie będę chyba oryginalny w mojej analizie na dzisiejszą noc. Ponieważ wybiorę spotkanie z NBA pomiędzy Washington Wizards - Oklahoma City Thunder. Odnośnie tych drużyn pisałem już kilka razy. Oba zespoły to dwa przeciwstawne bieguny jeśli chodzi o ten sezon. Jedyne co łączy oba kluby to to że zagrają dziś razem i na parkiecie wyjdzie po pięciu zawodników. Każde inne szukanie podobieństw to mission impossible. Tak wiec jak już wspominałem oba kluby więcej dzieli niż łączy. Gospodarze tradycyjnie już grają fatalnie Zawodzi J.Wall któremu ewidentnie zaszkodziły letnie rozgrywki, zawodzi koń trojański pozyskany z Orlando Magic czyli R.Louis. Przepraszam on nie zawodzi ona po porostu gra na swoim dennym poziomie już od pewnego czasu wiec możemy tu mówić raczej o stabilizacji formy. Więcej chyba tez oczekiwano po N.Young’u. Ale chyba największe oczekiwania były po tym że nowa hala i nowe logo odmienią za dotknięciem jakieś czarodziejskiej różdżki tą beznadziejną grę Wizards jaką nas raczyli w poprzednim sezonie ponieważ nikogo wartościowego nie ściągnięto. Na chwilę obecną jest to najgorsze drużyna w NBA. Na czternaście rozegranych kolejek wygrali aż jedno spotkanie. Za nimi są tylko jeszcze dno i wodorosty. W dzisiejszym spotkaniu szykuje się kolejne mocne lanie. Tym razem w roli tego łobuza wystąpi lider konferencji czyli drużyna z Oklahomy. Zespół gości po czternastu spotkaniach może pochwalić się bilansem (12-2). Patrząc w jak wyśmienitej formie są zawodnicy tej drużyny trudno wytypować tak na szybko jakiś zespół który może ich przystopować. Zapewne w trakcie sezonu gdzie rozegranych zostanie 66 spotkani przed play offami przydarzy im się kilka wpadek ale generalnie jak już kiedyś pisałem tą drużynę stać zarówno na pierwsze miejsce pod koniec sezonu jak i finał NBA. Oczywiście główny warunek to brak poważniejszych kontuzji które wykluczyłyby takich graczy jak K.Durant czy R.Westbrook bo to głownie na nich spoczywa ciężar punktowania w tym zespole. Handicap wprawdzie trochę wysoki ale jeśli Oklahoma podejdzie do spotkania poważnie i nie odpuści końcówki powinien wejść spokojnie.
Na dzisiejszą nockę już miałem nic nie pisać chociaż chodziło mi kilka typów po głowie z NBA między innymi ponownie Cleveland, handicap na Orlando oraz wygrana Utah Jazz. Nie wiem dlaczego mój wzrok w ostatecznym rozrachunku padł na spotkanie Houston Rockets -Detroit Pistons. Poszperałem trochę i jak to mówią na Podkarpaciu coś wykliniłem. Generalnie obok tego meczu można przejść nie zwracając na niego uwagi patrząc na dość niski kurs jednak wyszukać można ładny handicap który pozwoli cieszyć się trafnym typem. Ale po kolei wypada coś napisać o obu drużynach. Otóż Huston to obecnie dziesiąta drużyna w swojej konferencji. Po trzynastu rozegranych przez nich spotkaniach ich bilans to (6-7). U siebie do tej pory wygrali cztery z pięciu spotkań przegrywając tylko raz z liderem tej konferencji czyli Oklahomą. Główny prym w tej drużynie wiodą K.Martin 17.9 pkt , K.Lowry 17.6 pkt oraz 9.0 asyst i L.Scola 15.8 pkt. Zarówno Scola jak i Lowry wraz z Delambertem bardzo dobrze spisują się również w walkach na tablicach o zbiórki w tej statystyce zajmują szóste miejsce na trzydzieści drużyn. Zapewni drużyna ta nie jest tak dobra jak jeszcze kilka lat wcześniej gdzie TMac wraz z Mingiem grali rewelacyjnie ale stać ich na dobra solidną koszykówkę. Szanse na podreperowanie swojego bilansu dostaną już dziś w spotkani z Detroit Pistons. Kiedyś można było się obawiać tej drużyny mieli bardzo dobry team z wspaniałymi zawodnikami. Jednak z sezonu na sezon drużyna ta stawała się coraz słabsza, najlepsi gracze odchodzili a ci co zostali nie błyszczeli już tak jak kiedyś. Na chwilę obecną drużyna ta zajmuje trzynaste miejsce w swojej konferencji. Po trzynastu spotkaniach ich bilans to (3-10). Na wyjazdach dostają srogie lanie. Tylko raz na sześć spotkań udało im się w tym sezonie wygrać na wyjeździe i było to w meczu z Golden State Warriors. Jedyny dobry zawodnik o którym warto coś napisać to G.Monroe 17.2 pkt i 9.1 asyst na mecz. Detroit to najsłabiej punktująca oraz zbierająca drużyna w NBA. Jeżeli fani tego zespołu widzą jakieś światełko w tunelu to jest to zapewne koniec sezonu i nadzieja na dobre losowanie w drafcie. Gospodarze na własny parkiecie grają dość pewnie ze sporą przewaga nad rywalem. Niewysoki handicap na Houston w tym meczu myślę że to dobre rozwiązanie. Nie będzie ryzyka że przy wysokim prowadzeniu wejdą rezerwy Houston i w konsekwencji roztrwonią przewagę. Stawiam wiec na „Rakietyâ€
Na dzisiaj mało ciekawa oferta ale dziki NBA można było coś z niej wybrać do analizy. Wybór padł na pojedynek Boston Celtics - Oklahoma City Tunder. Mecz rozpocznie się o godzinie 02:00 naszego czasu. Będzie to dość ciekawy pojedynek pod wieloma względami. Ale o tym napisze trochę później. Na początek trochę suchych statystyk. Boston Celtics występujący w roli gospodarza tego spotkania nie wszedł w ten sezon zbyt udanie. Po jedenastu spotkaniach rozegranych do tej pory wygrali zaledwie cztery razy. I na chwilę obecną zajmują odległe dziewiąte miejsce w swojej konferencji. Przyczyn takiej formy zawodników z Bostonu jest kilka i tu zaczyna się robić ciekawie. Wszystko zaczęło się od wymiany na linii Boston…. Oklahoma. Właściciel Celtów wpadł na genialny pomysł i postanowił nie przedłużać umowy z dobrze rokującym na przyszłość centrem K. Perkinsem. Transakcja jaka się odbyła to Jeff Green i Nenad Krstic idą do Bostonu w zamian za Kendricka Perkinsa i Nate’a Robinsona którzy trafią do Oklahomy. Kto na tym skorzystał oczywiście klub z Oklahomy który dostał bardzo dobrego centra. Niemiła niespodzianka spotkała Boston przed tym sezonem okazało się bowiem że Jeff Green ma coś nie tak w swojej „pikawie†czyt. sercu i potrzebna jest operacja która wykluczy go z gry na cały obecny sezon. Od pierwszych spotkań nie mógł tez zagrać Paul Pirce który cierpiał na uraz pięty. A jak już zaczął grać to był cieniem samego siebie (14.6 pkt). To samo tyczy się K. Garnetta 13.5 pkt ewidentnie widać że wraz z wiekiem rączka już nie jest ta sama do rzucania co kiedyś. Za wielką trójkę nadrabia R. Allen który z 17.5 pkt na mecz jest liderem pod względem ilości zdobywanych pkt. Bardzo stara się również R.Rondo ale czasem chłopak ma chyba z dużo myśli w głowie i głupio traci piłki. Tak wiec największym problemem Celtów jest: brak świeżej krwi tzn młodych dobrze rokujących graczy, słaba skuteczność Pirce’a czy Garnetta oraz brak dobrego centra który powalczy na tablicach (29 miejsce bostonu jeśli chodzi o zbiórki). Ich dzisiejszym rywalem będzie zespół z Oklahomy który przyjedzie do Bostonu w roli faworyta tego spotkania. I niewątpliwie słusznie na niego zasługuje. W tej już w poprzednim sezonie główne skrzypce grali K.Durant 25.8 pkt na mecz oraz R. Westbrook 18.9 pkt a w tym sezonie doskoczył do nich rewelacyjny zawodnik wchodzący z ławki czyli J.Harden 17.4 pkt. Na chwilę obecną po trzynastu spotkaniach Oklahoma zajmuje pierwsze miejsce w swojej konferencji z bilansem (11-2) Dziś przeczytałem dość ciekawy artykuł i mam nadzieję że autor nie obrazi się jeśli część zacytuje tutaj. „ Pojedynek ten będzie przypominać w pewien sposób - idąc zabawnym tokiem - wizytę bardzo zdolnej młodzieży w domu starców, ale te dzieciaki wcale nie będą zamierzały podstawiać nocników i dokarmiać staruszków. Dla Celtics może okazać się to kolejnym bolesnym ciosem od jednego z głównych faworytów do mistrzostwa. „ śmieszne ale prawdziwe. Obecny sezon to w pewnym sensie kuriozum ponieważ teoretycznie skrócony sezon z 82 spotkań do 66 powinien być korzystny dla wiekowych zawodników którzy nie będą musieli grać tylu meczy jednak intensywność spotkań (czasem nawet trzy spotkania trzy dni z rządu) doprowadzić może do tego że w wielu klubach posypią się kontuzje ważnych graczy. Parafrazując tytuł filmu „To nie jest sezon NBA dla starych koszykarzy†oryginalny tytuł „To nie jest kraj dla starych ludziâ€
Do analizy wybiorę spotkanie NBA wobec którego wielu przejdzie omijając je szerokim łukiem z racji tego że oba zespoły nie należą do klubów zrzeszających wielu fanów. Będzie to pojedynek pomiędzy Charlotte Bobcats a Cleveland Cavaliers. Drużyna Charlotte nie zwojowała. Stosunkowo młoda drużyna której właścicielem jest Michael Jordan. Na początku sezonu myślałem że coś z tej drużyny będzie. Świadczyły o tym wyniki osiągane przez tą drużynę. Wygrana z Milwaukee Bucks oraz porażka z Miami w meczu w którym Charlotte roztrwonili w II połowie spotkania wysokie prowadzenie i przegrali jednym punktem. Niestety później było już gorzej i porażki były znaczne w tym z … Miami (różnicą 39 punktów). W ostatecznym rozrachunku drużyna prowadzona przez Paula Silasa po trzynastu spotkaniach posiada bilans (3-10). Ich dzisiejszym rywalem będzie Cleveland Cavaliers. Kiedyś drużyna ta kojarzona była tylko z jednym graczem czyli Lebronem. Wspomniany zawodnik z bardzo przeciętnej drużyny swoją grą uczynił bardzo silnym zespołem który dwa razy grał w finale konferencji. Niestety głód braku tego co jest esencją w NBA czyli tytuł mistrza sprawił że gwiazdor przeniósł się do Miami aby tam stworzyć tercet z Boshem i Wadem. Po jego odejściu Cleveland Cavaliers zaczęli grać wręcz tragicznie. W minionym sezonie Cavaliers byli najgorsi w konferencji wschodniej z rekordem 19-63. Zanotowali również passę 26 porażek z rzędu, co jest niechlubnym rekordem w historii NBA. W drafcie przed tym sezonem poszczęściło im się i wylosowali dwa z wysokie wybory 1 i 4. Co zapewne sprawi że tegoroczny sezon powinien być lepszy w ich wykonaniu. Jak pokazał początek sezonu tzw. jedynka z draftu czyli Kyrie Irving udowadnia działaczom Cavs że wokół tego zawodnika można budować zespół. Już w swoim pierwszym sezonie notuje statystyki na poziomie 17 pkt 5 asyst i 3 zbiórek na mecz jeśli do tej młodości dorzucić punkty takich zawodników jak Antwan Jaminson i Ramon Sessions oraz zbiórki Andersona Varejao to mamy dość ciekawy zespół co prawda nie taki jaki grał w finałach NBA ale taki który nie będzie tylko dostarczycielem punktów dla innych zespołów. Po jedenastu spotkaniach mają pięć zwycięstw i zajmują ósmą pozycję w swojej konferencji. Gdyby zespół wspiął się na wyżyny swoich umiejętności to przy odrobinie szczęścia stać ich na grę w play offach oczywiście z najniższego miejsca.
Na tzw. nockę wybrał spotkanie NBA pomiędzy Washington Wizards a Philadelphią 76ers. Mecz rozpocznie się o godzinie 01:00 naszego czasu. Pomimo że to drużyna Washingtonu będzie tutaj gospodarzem to absolutnym faworytem są tutaj zawodnicy Philadelphi 76ers. W drużynie gospodarzy zmieniono opakowanie tzn. ładna hala, nowe logo niestety nie postawiono na najważniejszą rzecz czyli kadrę. To co w niej się znajduje podsumował bym jednym słowem BADZIEWIE. Już w poprzednim sezonie ta drużyna nie grała dobrze. A patrząc na obecne rozgrywki jest jeszcze gorzej. Patrząc na to jak gra Rashard Lewis i wiedząc ile on zarabia (21 mln $) to aż nóż mi się w kieszeni otwiera. Jest to drugi po Kobe Bryancie najlepiej zarabiający koszykarz NBA!!! Wspomniany wyżej pseudo koszykarz notuje średnią na poziomie 9.8 pkt na mecz. Ziomek po prostu skorzystał z prezentu jaki zafundowali mu Orlando Magic podpisując z nim 6 letni kontrakt. Po kilku sezonach oddany został do Washingtonu za m.inn Gilberta Arenasa. Oba zespoły wyszły na tym jak Zabłocki na mydle. Bo gracze nie okazali się wzmocnieniem dla swoich zespołów. Orlando pogonili Arensa ale dalej mu płacą natomiast klub ze stolicy NBA meczy się z bezproduktywnym Lewisem w składzie. Kolejne zmartwienie kibiców czarodziei to postawa wybranego z nr pierwszym w 2010 roku zawodnika o imieniu i nazwisku John Wall. Chłopak grał bardzo dobrze w poprzednim sezonie w tym dołuje niesamowicie. Jako przyczynę takiej gry trener podaje letnie rozgrywki jaki odbywają się w USA. Na chwilę obecną fakt jest taki że jest to najgorzej grająca drużyna w NBA mająca na swoim koncie jedno zwycięstwo po jedenastu spotkaniach. Dziś przyjdzie im się zmierzyć z Philadelphia 76ers. Kiedyś mówiąc nazwę tej drużyny w głowie miałem jedno nazwisko a mianowicie Allen Iverson. Zawodnik ten wraz z innym graczem tzn. Dikembe Mutombo doprowadził ten klub do finału NBA. Po dość wyrównanej walce (chociaż wynik tego nie pokazuje ) ulegli Los Angeles Lakers 1:4. W obecnym zespole nie ma takiej gwiazdy jak wspomniani wyżej zawodnicy. Tutaj cała drużyna tworzy dobry team. Aż siedmiu graczy uzyskuje zdobycze punktowe powyżej 10pkt na mecz. Najlepszy z nich na chwilę obecną to Lou Williams ze średnią 15.4 pkt. Drużyna z Philadelphi po jedenastu spotkaniach bardzo wysokie drugie miejsce w swojej konferencji. Z załapaniem się do play off nie powinni mieć problemów. A co tam zwojują zobaczymy już za kilka miesięcy. Z dzisiejszym rywalem nie powinni mieć problemów. Minionej nocy grali z nimi we własnej hali i tylko dzięki swojej gościnności wygrali tylko 120-89 bo zanosiło się na większy pogrom. Handicap biorę w ciemno.
Do analizy wybrałem spotkanie z NBA. Będzie to pojedynek Utah Jazz z L.A Lakers. Wg mnie pozycja jaką zajmuje obecnie drużyna gospodarzy to nic innego jak korzystny kalendarz rozgrywek tzn. grali z mało wymagającymi drużynami na własnym parkiecie dzięki czemu wygrali 5 spotkań u siebie. W zespole tym nie ma szału. Tylko dwóch graczy może pochwalić się średnia powyżej 10 pkt na mecz. Najskuteczniejszy w tym zespole jest silny skrzydłowy grający na pozycji centra Al Jefferson który ma średnią 19.5 pkt oraz 9 zbiórkami na mecz. Chłopaczyna natłuk sobie te punkty i zbiórki na cieniasach. O tym gdzie jest jego miejsce w NBA pokazali zawodnicy LA pokazali 27 grudnia ogrywając Utah 25 punktami a wspomniany wyżej zawodnik zdobył w tym spotkaniu aż 4 pkt. Dziś powraca koszmar grudnia czyli Utah ponownie zmierzy się z LA.Lakers. Sezonowcy ("fani" którzy lubią najlepsze drużyny) zapewne uciekli już od kibicowania Jeziorowcom i swoje uczucia skierowali w stronę Clippersów. A tymczasem LA pokazują że w starym piecu diabeł pali. Skreślany w trakcie tego sezonu Kobe (z powodu kłopotów z nadgarstkiem) udowodnił ostatniej nocy kto jest bezapelacyjnie królem NBA ostatnich czasów zdobywając dla swojej drużyny 48 ptk i prowadząc LA do zwycięstwa 99-83 nad Phoenix Suns. W zespole Jeziorowców jest jeszcze przynajmniej dwóch zawodników którzy co prawda nie grają tak efektownie jak Kobe ale potrafią wziąć odpowiedzialność za wynik na swoje barki (chodzi mi oczywiście o Gasola i Bynuma). Wg mnie dziś Utah Jazz zakończy swoją serię 5 zwycięstw z rzędu która nie powinna się już w tym sezonie im powtórzyć. Dysproporcja sił w tym spotkaniu jest znacząca na korzyść LA.
Drugi pojedynek jaki wybrałem to konfrontacja San Antonio Spurs - Dallas Mavericks. Mecz zostanie rozegrany 6 stycznia o godzinie 02:30 w hali AT&T Center należącej do SA. Oba kluby mają w swoich składach dość wiekowych zawodników którzy posmakowali już mistrzostwa. Drużyna San Antonio po raz ostatni sięgnęła po mistrzowski tytuł w 2007 rku pewnie pokonując rewelacyjne Cleveland 4:0. Od tego czasu nowych pierścieni mistrzowskich na palcu brak. Co sezon SA ma pecha bo w ważnym momencie ze składu wypada im ważny gracz a w przypadku skróconego obecnego sezonu utrata najlepszego strzelca jakim jest Manu Ginobili na 2 miesiące (złamanie ręki) może kosztować SA kłopoty (pomimo dobrego początku) z załapaniem się do play offs. Ewentualnie trafienie już w pierwszej rundzie na kogoś z Top3 Drużyna z Dallas mistrzostwo zdobyła w poprzednim sezonie. W obecnych rozgrywkach doszło do sporego przetasowania w tym zespole. Odeszło kilku bardzo ważnych graczy a najważniejsza strata to bez wątpienia odejście Tysona Chandlera do NY Kniks. Początek sezonu wskazywał na to że ciężko im będzie w tym sezonie. Nowi zawodnicy potrzebowali trochę czasu aby zgrać się z pozostałymi kolegami z zespołu. Po serii porażek pojawiło się światełko w tunelu dzięki ograniu rozpędzonej i nie pokonanej od pięciu kolejek Oklahomy. Następnie przyszło stosunkowe łatwe zwycięstwo z Phoenix. Z raportu przedmeczowego wynika że wszyscy w Dallas są zdolni do gry. Pomimo wyższego kursu na gości stawiam waśnie na nich.
Na dzisiejszy wieczór a raczej noc wybrałem spotkanie z NBA. Szóstego stycznia o godzinie 02:00 polskiego czasu w najlepszej lidze koszykarskiej zagrają ze sobą drużyny Atlanty Howsks oraz Miami Heat oba zespoły nie tak dawno mierzyły się ze sobą. Wówczas w hali Miami górą byli zawodnicy przyjezdni czyli Atlanta. Dziś pomimo że kursy na to nie wskazują to właśnie "Jastrzębie" są wg mnie faworytem tego spotkania. Tym bardziej że Wade nie jest ostatnio w najwyższej formie i narzeka na drobny uraz stopy. Inna sprawa ma się drugim z trójki gwiazdorów z Miami czyli LeBronem. W meczu przeciwko Indianie Pacers podkręcił lekką kostkę i również jego występ jest wątpliwy a jeśli zagra to może nie na pełnych obrotach. W Atlancie nie mają takich problemów z urazami a zwycięstwo na parkiecie rywala daje im lekko psychiczną przewagę nad Miami które na wyjazdach nie gra rewelacyjnie. Stawiam na Atlantę Hawks.




