Ostatnim spotkaniem niedzielnego wieczoru w NBA będzie premierowa odsłona serii Clippers-Grizzlies. Faworytami całej serii oraz dzisiejszego meczu są gospodarze czyli Memphis Grizzlies. Ja jednak widzę to troche inaczej. Clippers po kilku latach, solidnie wzmocnieni wracają do playoffs, a dla niektórych zawodników jak np. Blake Griffin będą to pierwsze playoffy w karierze. Koszykarze z Kalifornii po świetnej pierwszej połowie sezonu lekko przygasli w drugiej przez co podchodząc do rywalizacji z Grizzlies nie posiadają ewentualnej przewagi parkietu. Chcąc grać dalej muszą wygrać przynajmniej jedno spotkanie na parkiecie rywala, dlaczego nie dziś? Spójrzmy na ostatnie mecze popularnych Clipps, potrafią zmobilizować się na ważne pojedynki - dwukrotne pokonanie Thunder tylko to potwierdza. Najważniejsze mecze jednak dopiero przed nimi i myślę, że dopiero teraz zobaczymy prawdziwą siłę Paula, Griffina i spółki. Paul Griffin typowany przez wielu ekspertów jako najlepszy zawodnik w lidze na swojej pozycji i Blake Griffin tworzą wybuchową mieszankę a skład Clippers jako całość prezentuje się wręcz dużo lepiej od składu rywali. Memphis kończąc sezon wygrali 5 spotkań z rzędu, jednak wszystkie te pojedynki stoczyli z najgorszymi drużynami ligi, we wszystkich meczach będąc faworytem double-digits (dwucyfrowa linia handicapu). Zafałszowuje nam to więc lekko obraz aktualnej formy Niedźwiedzi. Wszystko to działo się wcześniej możemy już włożyć jednak między bajki. Rozpoczynamy pasjonującą batalię, zobaczymy drużyny grające na 100% swoich możliwości, moim zdaniem lepiej z tej potyczki wyjdą zawodnicy z Los Angeles.
Rozpoczynamy kolejną serię I rundy playoffs NBA. Piąta drużyna sezonu zasadniczego na Wschodzie, Atlanta Hawks zmierzy się na własnym parkiecie z drużyną sklasyfikowaną pozycję wyżej czyli Boston Celtics. Faworytami całej serii są Celtowie, ale większe szanse na zwycięstwo w dzisiejszym meczu bukmacherzy dają gospodarzom. Czy jednak atut własnego parkietu może mieć aż takie znaczenie? Koszykarze z Bostonu dość słabo rozpoczęli sezon aby z biegiem kolejnych meczów prezentować coraz wyższą formę której kulminację mieliśmy możliwość zobaczyć w ostatnich spotkaniach sezonu zasadniczego. Dwukrotne pokonanie Miami Heat w przeciągu 2 tygodni tylko to potwierdza. Wydaje się, że Celtowie w końcu wkroczyli na właściwe tory. Znakomita dyspozycja praktycznie całej pierwszej piątki to nie jedyny powód do radości dla trenera Riversa. Fenomenalnie na samym finiszu regular season spisywali się również rezerwowi jak Bradley czy Stiemsma. Jeśli chodzi o Jastrzębi z Atlanty, dość pewnie awansowali do postseason, jednak trener może mieć spory ból głowy przed rozpoczynającą się serią. Z jakiego powodu? Oczywiście chodzi o kontuzje. Brak największego asa Hawks Ala Horforda, możliwy brak gruzina Pachulii, to z pewnością będzie miało znaczenie dzisiejszego wieczoru w starciu z będącymi w mega gazie Celtics. Typuje zwycięstwo i objęcie prowadzenia przez Bostończyków.
Z pewnością nie tak końcówke sezonu wyobrażali sobie kibice Barcelony. Poprzedni tydzień zatrząsł całym piłkarskim środowiskiem w Hiszpanii, w ciągu zaledwie kilku dni Katalończycy stracili szanse na mistrzostwo kraju oraz czego mało kto się spodziewał - odpadli z rozgrywek Champions League. Nie licząc Pucharu Króla, można powiedzieć, że sezon dobiegł już końca dla ekipy z Katalonii, trzeba jednak sezon dograć do końca. Dziś wieczorem Messi i spółka zmierzą się z Rayo Vallecano, ligowym przeciętniakiem zajmującym 15 pozycję w tabeli Primera Division. Bukmacherzy wystawili na to spotkanie linię -1.5 co oznacza, że Barca musi wygrać różnicą 2 bramek. Czy jest to możliwe? Bardzo. Na 10 ostatnich spotkań, tylko 2 z nich zakończyły się innym rezultatem niż przynajmniej dwubramkowe zwycięstwo Dumy Katalonii. Vallecano jest drużyną która również często przyjmuje minimum dwubramkowy bagaż - przegrane z Valencią 4:1 czy 4:0 z Sociedad tylko to potwierdzają. Piłkarze Barcelony już nic nie muszą, ale nie wydaje mi się żeby pozwolili sobie na 3 z rzędu wpadkę która z kolei spowodowałaby jeszcze większą przewagę nowego mistrza Hiszpanii - Realu Madryt. Wydaje mi się, że podrażnieni Messi i spółka zrobią wszystko aby choć trochę osłodzić kibicom ten jakże fatalny sezon i zaaplikują kilka bramek gospodarzom pokrywając linię handicapu.
W dokończeniu 28 kolejki portugalskiej Superligi, Rio Ave podejmie na własnym stadionie Benfikę Lizbona. Choć obie drużyny mają jeszcze o co grać, to ten mecz jest zdecydowanie ważniejszy dla gości ze stolicy. Benfica z 62 punktami zajmuje obecnie pozycję wicelidera tabeli. Wygrywając dzisiejszy mecz zapewniają sobie awans do przyszłorocznej Champions League a także zbliżają się na 4 punkty do liderującego FC Porto, zachowując szanse na mistrzostwo. Co ciekawe, szanse na to nie będą jedynie iluzoryczne, ponieważ w następnej kolejce Porto zmierzy się z trudnym rywalem a mianowicie Sportingiem Lizbona. Scenariusz w którym to sprawa mistrzostwa wyjaśni się w ostatniej serii spotkań jest więc całkiem prawdopodobny. Aby tak się stało trzeba jednak pokonać dziś Rio Ave. Drużyna ta zajmuje obecnie 12 miejsce i z przewagą 5 punktów nad strefą spadkową. Gospodarzom z pewnością również będzie zależeć na jakichkolwiek punktach w tym meczu, ale to jednak Benfica musi, Rio Ave co najwyżej może. Skład, aktualna dyspozycja, wszystko przemawia za ekipą z Lizbony, ciężko więc wyobrazić sobie inny rezultat niż wygrana gospodarzy. I taki będzie właśnie mój typ na to spotkanie. Przegrana Benfiki może oznaczać nawet wypadnięcie na koniec sezonu z czołowej dwójki premiującej awansem do Ligi Mistrzów. Jestem przekonany, że piłkarze ze stolicy wybiegną maksymalnie zmobilizowani i świadomi stawki tego spotkania. Liczę na wysoką wygraną przyjezdnych.
32 kolejka holenderskiej Eredivisie. Zajmujące 6 miejsce w ligowej stawce Heerenveen zmierzy się na wyjeździe z Heraclesem. Sezon dla tych drugich już praktycznie dobiegł końca, środek tabeli i jednak to co jak najbardziej zadowala władze i kibiców klubu. Ekipa Heerenveen ma natomiast jeszcze coś o ugrania a mowa tu o awansie do europejskich pucharów. Cały czas realny jest nawet tytuł wicemistrza Holandii albowiem strata do drugiego Alkmaar wynosi zaledwie 3 oczka. Goście z Heerenveen znakomicie radzą sobie w tym sezonie, jedynie 5 porażek na koncie (głównie z ligowymi gigantami jak PSV i Ajax). Jest to drużyna prawdziwych wojowników którzy przegrywając 2:0 potrafili odwrócić wynik i wywieźć 3 punkty wygrywając 4:2. Dziś możemy spodziewać się podobnej walki. Istotnym faktem jest to, że dwóch zawodników Heracles obejrzało w poprzednim spotkaniu czerwone kartki. To na pewno namiesza w taktyce trenera. Ten mecz wyjaśni nam czy Heerenveen może włączyć się do walki o najwyższe cele, czy pozostanie już tylko walka o jak najwyższą pozycję z tabeli. Stawiam na zwycięstwo gości po bardzo okazałym kursie.
Do końca sezonu Premiership pozostały jeszcze 4 kolejki, ale wciąż są drużyny które o coś walczą. Jedną z nich jest Arsenal Londyn który przyjeżdza dziś do Stoke szukać 3 punktów. Kanonierzy wciąż nie mogą być pewni 3 miejsca w tabeli gdyż za swoimi plecami mają Newcastle z 3 punktami straty i jednym meczem do rozegrania więcej. Stoke może powalczyć już jedynie o lepsze miejsce na koniec sezonu, ale punktów mimo wszystko bardziej potrzebują goście. Arsenal po znakomitej serii 7 wygranych w 8 meczach stracił ostatnio dwukrotnie punkty, przegrywając niespodziewanie u siebie z broniącym się przez spadkiem Wigan oraz bezbramkowo remisując z Chelsea. Myślę, że taki zimny prysznic dobrze zadziała na piłkarzy Arsenalu i ci w dzisiejszym meczu wrócą do swojej wcześniejszej dyspozycji i pokonają bądź co bądź przeciętnego ligowca jakim jest Stoke. Arsenal w tym sezonie miał okazję spotkać się już z dzisiejszym rywalem pokonując go 3:1. Dziś przewiduję podobny wynik i wysokie zwycięstwo zmobilizowanych Kanonierów.
Nie wierze w różne teorie spiskowe, tymbardziej w sporcie, a takie często się pojawiają, dziś myślę jednak, że coś jest na rzeczy. W sobotnie popołudnie Widzew Łódź na własnym stadionie podejmie Lechię Gdańsk. Mimo, że do konca sezonu pozostały 3 kolejki, wciąż niepewne jest utrzymanie dla klubu znad morza. Co prawda Lechia zajmuje bezpieczne miejsce ponad "kreską" jednak przy jednoczesnej wygranej ŁKSu może zrobić się dramatycznie. Widzew zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli i o nic już nie walczy. Dlaczego Lechia wygra to spotkanie? Sprawa jest bardzo prosta. Wydaje mi się, że Łodzianie odpuszczą dziś i dadzą wygrać Lechii. Dlaczego? Wygrana Gdańszczan oznacza spadek ŁKSu. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać o tym, że oba łódzkie kluby a szczególnie kibice nie przepadają za sobą. Można więc powiedzieć, że los ŁKSu jest w rękach Widzewa. Wiedzą o tym kibice, działacze i piłkarze. Jestem przekonany, że Widzew da dziś wygrać Lechii aby spuścić lokalnego rywala z ekstraklasy. Oznaczałoby to, że Widzew stałby się klubem nr 1 w Łodzi co z pewnością miałoby wpływ na finanse, popularność drużyny itd. Z drugiej strony Lechisci nerwowo poszukują punktów które mogą dać im utrzymanie. Czy Widzewiacy będą gryźć trawę żeby pokonać Lechie i dać utrzymanie znienawidzonemu ŁKSowi? Nie widzę takiej możliwości.
Piątek tradycyjnie oznacza rozpoczęcie kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W drugim spotkaniu dzisiejszego dnia w Poznaniu przy Bułgarskiej zmierzą się miejscowy Lech z Polonią Warszawa. Wszystko zmieniło się jak w kalejdoskopie jeśli chodzi o te drużyny. Podczas gdy jeszcze kilkanaście dni temu Polonia walczyła o tytuł mistrza Polski, tak dziś zajmuje dopiero 6 pozycję z zaledwie iluzorycznymi szansami na mistrzostwo. Lech Poznań po dramatycznej połowie albo nawet 3/4 sezonu w końcu złapał wiatr w żagle. To co jeszcze nie tak dawno wydawało się niemożliwe, dziś staje się prawdopodobne a mowa o walce o puchary europejskie które jak może się wydawać, są dla Kolejorza priorytetem. Poznaniacy w ostatnich 6 meczach tylko raz zremisowali, wszystkie pozostałe wygrywając, m.in z Legią i Śląskiem. Nastroje powinny więc być pozytywne a piłkarze Lecha powinni pójść za ciosem także w kolejnych meczach. Coraz gorzej wygląda natomiast sytuacja Czarnych Koszul. Kilka dni temu wycofanie się z piłki ogłosił główny sponsor warszawskiej drużyny - Janusz Wojciechowski. Z pewnością nie wpłynie to dobrze na morale piłkarzy ze stolicy. Myślę, że Lechici nie wypuszczą już szansy z rąk i pewnie pokonają rozbitą Polonię przybliżając się do gry w Europie.
Dość dziwnie wygląda druga połowa sezonu w wykonaniu drużyny Monaco która zmierzy się dziś wieczorem z Clermont. Po słabym, żeby nie powiedzieć dramatycznym początku sezonu, można powiedzieć, że piłkarze złapali wiatr w żagle. Ekipa z Monaco w 10 ostatnich meczach aż 8 razy wygrała, dwukrotnie remisując. Ostatni raz gorycz porażki Monakijczycy musieli ponieść w połowie lutego! Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Clermont, po dobrej połowie sezonu i szybkim wskoczeniu do czołówki ligi, teraz tej drużynie wiedzie się zdecydowanie gorzej. 10 ostatnich spotkań to aż 7 podziałów punktów i tylko 1 zwyciestwo. Mimo, że drużyny dzieli od siebie kilka pozycji w tabeli to przewage punktowa Clermont wynosi zaledwie 4 punkty. Wygrywając dzisiejszy pojedynek piłkarze z Monaco będą mogli włączyć się w walke o 2 miejsce w stawce gdyż do końca sezonu pozostało jeszcze 5 kolejek. Nie odważę się wytypować zwycięzcy, ale opcja DNB po stronie gości po bardzo dobrym kursie również mnie satysfakcjonuje i taki będzie mój typ na to spotkanie.
Liga Francuska podobnie jak inne ligi europejskie wchodzi w decydującą fazę. Jednym z dwóch piątkowych spotkań inaugurujących kolejkę będzie spotkanie w Tuluzie gdzie miejscowi zmierzą się z ekipą Montpellier. Faworytem dzisiejszego meczu są gospodarze i szczerze powiedziawszy nie rozumiem dlaczego właśnie tak wymyślili to bukmacherzy. Grający już o pietruszkę gospodarze którzy w ostatnich 4 spotkaniach tylko 1 zdołali wygrać zmierzą się z walczącym wciąż o mistrzostwo Montpellier. Drużyna ta zajmuje obecnie fotel lidera ligi francuskiej mając jednak nieznaczną przewagę nad PSG. W dodatku za plecami tej dwójki czycha jeszcze Lille. Jest to więc szalenie ważny mecz dla gości, mecz w którym zwycięstwo przy jednoczesnej porażce PSG może bardzo zbliżyć ich do mistrzostwa kraju. Postanowiłem jednak wybrać bardziej bezpieczną opcję czyli DNB. Liczę jednak na łatwe zwycięstwo przyjezdnych z Montpellier.









